Kultowe auta PRL i Mikrus

Któż z miłośników motoryzacji nie zna serii wydawniczej „Kultowe auta PRL-u”? Każdy zapewne choć raz widział miniaturowe modele samochodów PRL dołączone do gazetek formatu A4. Można je spotkać w salonach prasowych, w kioskach, a ostatnio zaczęły się pojawiać także w przeróżnych internetowych galeriach fotografii, w filmach, na forach poświęconych motoryzacji i modelarstwu. „Kultowe auta PRL-u” stają się powoli kultowe. Właściwie chodzi o same modele, bo – jak się okazuje – gazetki dołączane do modeli nie są już tak rozchwytywane jak same miniaturki. Podobnie zresztą jak w wielu innych wydawnictwach kolekcjonerskich, które dołączają do gazet jakieś dodatki, to nie „dodatek jest dołączany do gazetki”, tylko „gazetka jest dołączana do dodatku”. Co więcej, zakup samej gazetki jest „koniecznością”, bo liczy się tak naprawdę dodatek, czyli – w przypadku „Kultowe auta PRL-u” – miniaturowy pojazd, podobieństwo prawdziwego auta, które kiedyś przemierzało drogi.

Pierwszy numer kolekcji pojawił się w kioskach w 2008 roku i poświęcony był Warszawie M20. Wybór auta otwierającego serię nie był na pewno przypadkowy, bowiem pokazano pojazd przez wielu traktowany jako jeden z symboli PRL-u. Po pierwsze Warszawa M20 produkowana była na licencji przekazanej z ZSRR, po drugie składano ją początkowo z części przywożonych zza wschodniej granicy, po trzecie był to pierwszy samochód osobowy produkowany seryjnie w historii powojennej Polski.

Dalej już było z „górki”: Trabant 601 Limousine, Syrena 104, Łada 1500, Wartburg 353 Tourist, Gaz M21, Gaz 69, długo można by jeszcze wymieniać – bo kolekcja zbliża się już powoli do stu modeli. Syreny, Warszawy, Fiaty, Skody, Wołgi, Moskwicze oraz dziesiątki innych aut – nasuwa się spostrzeżenie, że to już nie są tylko „Kultowe auta PRL-u”, ale „Wszystkie auta PRL-u”, albo po prostu „Auta PRL-u”. W kolekcji na szczęście nie zabrakło Mikrusa MR-300. Miłośnicy tego mieleckiego mikrosamochodu z niecierpliwością oczekiwali na początek 2010 roku – właśnie wtedy w kioskach pojawił się numer 35 o Mikrusie wraz z ładnie wykonanym niebieskim modelem.

Teraz krótko o samych modelach. Wykonywane są one w skali 1:43 (wyjątkowo stosowano także skalę 1:72), sama karoseria jest metalowa, natomiast wszystkie dodatki, takie jak lusterka boczne, wycieraczki, zderzaki itp., są plastikowe. Modele wykonywane są na ogół starannie, choć wygląd często zależy od tego, jaki egzemplarz się „trafi”, niektóre bowiem mają nieco przesunięte światła, bądź nie równo rozmieszczone zderzaki. I teraz wszystko zależy, w czyje ręce trafia model… Jedni są zadowoleni z otrzymanego egzemplarza, inni szukają „lepszej sztuki”. Z tym szukaniem, to nie taka całkiem łatwa sprawa, jak zapewne przekonało się wielu miłośników serii. Dostępność modeli, wedle często pojawiających się głosów, pozostawia wiele do życzenia. Czy to możliwe, aby w XXI wieku brakowało towaru na półkach, tak jak to było w PRL-u? Okazuje się, że tak – już nabycie pierwszego numeru, który promocyjnie sprzedawany był za 6,90 zł, graniczyło z cudem. Z późniejszymi numerami było już łatwiej (czyżby w związku z dużym zainteresowaniem zwiększono nakład?), choć zakup „w pierwszym lepszym” kiosku też często nie był możliwy…

Podobna sytuacja miała miejsce kilkadziesiąt lat temu z popularnym czasopismem motoryzacyjnym – tygodnikiem „Motor”. Kazimierz Gołębiowski, wieloletni właściciel prototypowego Mikrusa o numerze seryjnym SP-001, w 2007 roku podczas wywiadu udzielonego autorom książki „Mikrus MR-300 – 3 lata produkcji, 50 lat historii”, którego głównym tematem był Mikrus, opowiadał właśnie o „Motorze” i o publikowanych w tym popularnych tygodniku poradach dotyczących mieleckiego samochodu. W kontekście przeróbek Mikrusa mówił o tłumiku zbudowanym według projektu inż. Geislera, którego rysunki znaleźć można było w „Motorze” numer 26 z 1962 roku. K. Gołębiowski wspominał także: – W czasach mojej młodości czytało się „Dookoła Świata”, „Skrzydlatą Polskę” i przede wszystkim tygodnik „Motor” – to była pasja! W latach 70. musiałem dawać w kioskach czekolady, żeby kupić tygodnik „Motor”. Okazuje się, że dzisiaj na szczęście spotyka nas to bardzo rzadko i tylko z bardzo niewielką ilością towarów też trzeba radzić sobie w podobny sposób, umawiając się z „zaprzyjaźnioną” panią w kiosku, bądź nawet obiecując drobne „prezenty”, w zamian za odłożenie deficytowego towaru.

Gdy już staniemy się właścicielami upragnionego modelu, to… no właśnie, co dalej? Model można od razu rozpakować, można też pozostawić go w oryginalnym opakowaniu, w blistrze, aby się nie porysował, uszkodził lub zakurzył. Rozpakowany model można postawić na półce lub umieścić go na tylnej półce swojego „prawdziwego” pojazdu rodem z PRL-u – i właśnie to ostatnie miejsce staje się coraz bardziej popularne. W czasie różnego rodzajów zlotów aut PRL-u, często spotkać można pojazdy, w których na tylnej półce stoją miniaturki ich samych. Małe auto w dużym aucie.

Co jeszcze można zrobić z modelem? Z jedną sztuką niewiele, ale gdy posiada się już ich całą serię zawsze można iść za dobrą radą wydawcy i zamówić „gablotę” wykonaną z przezroczystego plastiku i przeznaczoną do montażu na ścianie, w której mieści się kilkanaście modeli.

Modele często stają się inspiracją do dalszych działań. Na przykład 9-letni Konrad od prawie roku regularnie umieszcza w internecie krótkie firmy, których głównymi bohaterami są właśnie „Kultowe aut PRL-u”. Mikrus wystąpił w odcinku z 27 sierpnia 2010 roku, wraz z dwoma aktorami drugoplanowymi – Uazem 452 Van oraz Żukiem A-07. Fabuła filmu zatytułowanego „Dobre parkowanie” jest bardzo prosta – Mikrus MR-300 dwukrotnie parkuje pomiędzy dużo większymi pojazdami, Uazem i Żukiem. W ponad dwuminutowym filmie znalazło się także miejsce na podanie podstawowych danych technicznych mikrosamochodu. [link do filmu]

Inny ciekawy pomysł polega na fotografowaniu modeli w różnych sceneriach lub na specjalnie przygotowanych makietach odzwierciedlających rzeczywiste warunki. I tutaj pomysłowość autorów nie zna granic – modele fotografować można, jak się okazuje, praktycznie wszędzie. Wystarczy trochę detali ze sklepu modelarskiego, sztuczna nawierzchnia, sztuczne mini drzewka, krzaczki, kamyczki, milimetrowe krawężniki, jakiś znak drogowy pożyczony z makiety kolejowej… i tło do sfotografowania ulubionego samochodu gotowe! Rozwinięciem tej koncepcji są nowe wersje starych, oryginalnych fotografii z okresu PRL. Pomysł sam w sobie nie jest nowy, ale do momentu pojawienia się „Kultowych aut PRL-u” raczej bazował na prawdziwych samochodach, fotografowanych w tych samych miejscach co kilkadziesiąt lat wcześniej. Teraz, dzięki dużemu bogactwu kolekcji, te same sceny można zainscenizować w zaciszu domowym, plan oświetlając lampką biurkową. Możliwości są wręcz nieograniczone!

01 - Widok z balkonu - oryginał_resize

Fotografia „Widok z balkonu” umieszczona w tygodniku „Motor” nr 11 z 1959 roku

02 - Widok z balkonu - remake_resize

Remake fotografii „Widok z balkonu”, fot. Bartosz Winiarski

Modele jako takie służyć mogą także jako materiał do dalszej modelarskiej przygody. Miłośnicy Mikrusa, w bardzo krótkim czasie od premiery numeru 35 „Kultowych aut PRL-u”, wpadli na pomysł wprowadzenia kilku przeróbek w oryginalnym modelu. W ten sposób powstały modele z innymi wersjami nadwozia (Mikrus kabriolet i Mikrus pick-up). Bartosz Winiarski, w ramach przygotowania materiału ilustracyjnego do książki „Mikrus MR-300 – 3 lata produkcji, 50 lat historii”, wykonał dwie konwersje nadwozia Mikrusa uzyskując właśnie kabriolet oraz pick-up. Zadanie z pozoru wydaje się banalne. Aby uzyskać kabriolet niby wystarczy jedynie odciąć dach. Pick-up? Na pozór nic prostszego, trzeba tylko odciąć kawałek nadwozia, jednocześnie dopasowując zabudowę przestrzeni ładunkowej. Nie jest to jednak takie proste, nie ze względu na trudności przy samym wykonaniu przeróbek, ale na brak wiedzy o dokładnym wyglądzie obu wersji pochodnych Mikrusa. Pomocne były nieliczne zachowane fotografie z czasu produkcji oraz fragmenty zachowanego kabrioletu. Należy też zaznaczyć, że konwersja modeli ograniczona jest pewnymi technicznymi możliwościami, między innymi bardzo utrudniona jest ingerencja w sam kształt metalowego nadwozia. Skutkuje to na przykład pozostawieniem przetłoczenia w drzwiach „na rękę” pod klamkami w obu wersja modeli (w oryginalnych samochodach przetłoczenia tego nie było) oraz brakiem modyfikacji pokrywy komory silnika kabrioletu (w oryginale różniła się nieco od seryjnego rozwiązania). Tych drobnych różnic jest więcej, ale ze względu na duże trudności w wykonaniu oraz znikomy wpływ na finalny wygląd modelu zostały one pominięte.

03 - mikrus - 1-3 oryginal_resize

Mikrus MR-300 – oryginalny model „Kultowych aut PRL-u”

04 - mikrus - 2-3 picup_resize

Mikrus MR-300 w wersji pick-up, konwersję wykonał Bartosz Winiarski

05 - mikrus - 3-3 kabrio_resize

Mikrus MR-300 w wersji kabriolet, konwersję wykonał Bartosz Winiarski

06 - IMG_6132_resize

Trzy wersje nadwozia Mikrusa MR-300: pick-up, limuzyna i kabiolet

07 - IMG_6156_resize

Trzy wersje nadwozia Mikrusa MR-300, oryginalnie pick-up był koloru niebieskiego, a dwa wykonane kabriolety polakierowano na szaro i czerwono

08 - IMG_6160_resize

Trzy wersje nadwozia Mikrusa MR-300, wszystkie wyprodukowane Mikrusy wyposażone były w białe klosze przednich świateł, modele mają klosze pomarańczowe – dlaczego?

09 - IMG_6030_resize

Mikrus MR-300 kabriolet w całej okazałości

10 - IMG_6062_resize

Mikrus MR-300 kabriolet – w żadnym z dwóch wykonanych egzemplarzy nie przewidziano składanego dachu

11 - IMG_6027_resize

Prawdziwy Mikrus MR-300 kabriolet odróżniał się od samochodów seryjnych kilkoma detalami, między innymi zderzakami, kołpakami kół i ozdobą maski potocznie nazywaną „śmigłem”

12 - IMG_6145_resize

Mikrus MR-300 kabriolet, w pierwszych wyprodukowanych egzemplarzach deska rozdzielcza lakierowana była na kolor nadwozia, później stosowano lakier młotkowy szary

Zupełnie inną kwestią jest podobieństwo oryginalnego modelu Mikrusa MR-300 do samochodu wyprodukowanego 50 lat temu przez WSK Mielec. Ogólnie model wykonany jest bardzo ładnie i starannie, sam kształt karoserii jest poprawnie odwzorowany, a wszystkie pozostałe elementy samochodu bardzo przypominają te wyprodukowane pół wieku temu. Tylko kilka drobiazgów zwraca uwagę. Zastosowano pomarańczowe klosze przednich lamp – dlaczego? Na pewno nie wynika to z niewiedzy na temat koloru tego elementu, ponieważ okładka numeru gazetki o Mikrusie zdobiona jest grafiką Mikrusa z poprawnym kolorem migaczy – białym. Takie same klosze widać na bogatym materiale ilustracyjnym wewnątrz gazetki. Może autorzy modelu akurat wzorowali się na egzemplarzu, który wyposażony był w pomarańczowe klosze? Inny powodem, notabene także mało przekonującym, mogły być możliwości produkcyjne chińskiej fabryki, choć skoro dało się wykonać białe klosze do innych modeli, to jak tłumaczyć zastosowanie pomarańczowych akurat w Mikrusie?

W modelu zastosowano jeden tłumik zamontowany z prawej strony samochodu. Mielecki mikrosamochód w oryginale posiadał dwa tłumiki, na każdy cylinder jeden. W czasie trwania produkcji Mikrusa, konstrukcję układów paliwowego i wydechowego, zmieniano wielokrotnie. Mimo że było kilka wersji tłumika, każdy z zewnątrz wyglądał mniej więcej tak samo. Konsekwencją zastosowania w miniaturce innej konstrukcji tłumików, jest minimalnie inny wygląd samochodu, patrząc bowiem na prawdziwego Mikrusa od tyłu, widać dwie rury wydechowe umiejscowione na środku karoserii, w modelu nie dość, że jest tylko jedna, to jeszcze umieszczono ją z prawej części samochodu.
Wyposażenie deski rozdzielczej także nie zostało do końca dobrze odwzorowane. Z jednej strony układ przełączników jest charakterystyczny dla samochodów wyposażonych w ozdobny napis „Mikrus”, a z drugiej strony brak jest samego napisu. Rozmieszczenie przełączników i kontrolek nie pasuje także do samochodów z początku produkcji. Nie ma to tak naprawdę znaczenia, gdyż deski rozdzielczej w samochodach z zamkniętym nadwoziem prawie nie widać, a w kabriolecie tą drobną nieścisłość można po prostu pominąć.
Takich sprzeczności i niedoskonałości jest więcej, co nie zmienia faktu, że ogólny wygląd modelu, jak też wielu jego elementów (wycieraczka, zderzaki, ozdoba maski – „śmigło”, reflektory, ozdobne napisy na przednich nadkolach i przykrywie komory silnika, kierownica, fotele) są jak najbardziej poprawne, za co autorom należy się duża pochwała i podziękowanie!

Jako ciekawostkę można zacytować nieco komiczny napis umieszczony na podwoziu modelu: „Mikrus MR-300, Made in P. R. C”. Jak się okazuje, w dzisiejszych czasach nic już nie jest problemem – nawet produkcja polskiego Mikrusa w Chinach.

W tym momencie znane jest niewiele ponad dwieście zachowanych Mikrusów, z czego wyremontowanych i sprawnych Mikrusów jest co najmniej 20 i liczba ta stale, choć powoli, rośnie. Aktualnie kilkanaście Mikrusów jest, mniej lub bardziej intensywnie, remontowanych, co oznacza, że w każdej chwili grono aut „na chodzie” może się zwiększyć. W związku z tym, że przeważająca liczba Mikrusów to auta w kiepskim stanie, często z dużymi brakami oraz z pordzewiałą karoserią, naturalna wydaje się chęć stworzenia modeli odzwierciedlających także te egzemplarze. Często więc spotyka się modele zmodyfikowane w ten sposób, aby ich wygląd był maksymalnie zbliżony do zardzewiałego wraku.

13 - warszawa m20_resize

Warszawa M20 – wrak, konwersję wykonał Karol Pieróg

Kilkanaście takich konwersji ma już na swoim koncie Karol Pieróg. Pierwszym jego przerobionym modelem była Warszawy M20: wybite szyby, karoseria pokryta korozją, zamiast jednego koła – cegła, brak drzwi – zakres przeróbek jest imponujący, zresztą tak jak i sam rezultat. Pomiędzy modelami jego autorstwa, a można znaleźć wśród nich Syreny, różne modele Warszawy, Wołgi, uwagę zwraca Fiat 125p Kombi. W oryginalne był to model brązowego Fiata w wersji „cywilnej”, po konwersji jest to Fiat 125p karetka w kolorze białym. Zakres wprowadzonych modyfikacji obejmował także stylizacje na auto powypadkowe: rozbity przód samochodu, wybite szyby, otwarte drzwi, urwane lusterko, zmatowiały i porysowany lakier…

14 - fiat karetka po wypadku_resize

Fiat 125p Kombi przerobiony na karetkę, w oryginale model był w kolorze brązowym, konwersję wykonał Karol Pieróg

Mikrus MR-300 także doczekał się swojej stylizacji na zardzewiały wrak, co więcej, Mikrusa po przeróbkach autor, Karol Pieróg, umieścił na specjalnie przygotowanej do tego celu lawecie. Bazą do przygotowania lawety był model Gaza 69, który został najpierw skrócony, później dokonano przeróbek samej karoserii, aby uzyskać proporcjonalną dwuosobową kabinę. Później przedłużone zostało podwozie, zainstalowane mosty i koła bliźniaki z innego modelu… i gotowe! Przewożony na lawecie Mikrus, w celu uwiarygodnienia swojego obecnego wyglądu, stracił oba tylne koła, dwa przednie natomiast pochodzą z innego samochodu, co sugeruje, że auto zanim przestało być regularnie użytkowane, poddane było znaczącym modyfikacjom zawieszenia. Zardzewiałe nadkola, zgnieciony zderzak, brak części oświetlenia… to inne zastosowane zabiegi, które powodują, że rezultat do złudzenia przypomina rzeczywiste Mikrusy przewożone na lawetach.

15 - mikrus laweta_resize

Mikrus MR-300 na lawecie, konwersję oryginalnych modeli wykonał Karol Pieróg

16 - mikrus na lawecie_resize

Mikrus MR-300 – wrak, konwersję wykonał Karol Pieróg

 

W kolekcji „Kultowe auta PRL-u” wciąż brakuje Smyka, Meduzy i wielu innych polskich mikrosamochodów. Owszem, nie były to auta popularne, nawet więcej, nadal nie są powszechnie znanymi pojazdami. Ale skoro w „Kultowych” znalazło się miejsce dla Mikrusa, może kolekcjonerzy doczekają się także Meduzy, której pięćdziesiąt lat temu wykonano jedynie 3 sztuki, oraz Smyka wyprodukowanego w krótkiej serii liczącej 17 egzemplarzy. Tym bardziej, że obie wymienione prototypowe konstrukcje polskich inżynierów są na pewno bardziej charakterystyczne dla okresu PRL niż na przykład Melkus RS 1000…

Samochód Mikrus MR-300 produkowany był niecałe trzy lata i wytworzono jedynie 1728 egzemplarzy. Po zakończeniu produkcji, gdy w zakładach WSK Mielec i WSK Rzeszów Mikrus był już jedynie wspomnieniem, po polskich drogach jeździło całkiem sporo tych samochodów. Mikrusa spotykało się jednak dużo rzadziej, niż inne samochody PRL, dlatego cieszył się wielkim zainteresowaniem i stanowił swoiste kuriozum. Spotkany na ulicach budził zawsze sensację, a niekiedy skrajne wręcz emocje. Przez jednych był podziwiany, inni go wyśmiewali. Wszystko to spowodowało, że dzisiaj traktowany jest jako ciekawostka, jako krótki lecz ważny epizod w historii polskiej motoryzacji, o którym należy pamiętać. Z tego powodu cieszy fakt, że został uwzględniony w serii wydawniczej „Kultowe auta PRL-u” oraz że został potraktowany na równi z Warszawami i Syrenami jako polski „kultowy” samochód.

  2 comments for “Kultowe auta PRL i Mikrus

  1. 22 lipca 2016 o 11:47

    Muszę przyznać, że blog wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Dobre teksty, przyjemnie się je czyta..Nie sposób nie wspomnieć o autkach, które prezentują się na 6 +. Gratulacje!

    • Bartosz Winiarski
      22 lipca 2016 o 11:54

      Bardzo dziękujemy za miłe słowa!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *