Mikrusy na polskich ulicach

Dzisiaj, w ramach przypomnienia, publikujemy galerię fotografii, która kiedyś była doceniona i opublikowana na stronie głównej Onet.pl. Tak na marginesie, zobaczcie jak inaczej wyglądała strona główna Onetu w 2011 roku!

Galeria Mikrusa na Onet.pl - strona główna

Strona główna Onet.pl, 9 lipiec 2011 rok. Widoczna galeria fotografii Mikrusa.

Samochód Mikrus MR-300 produkowany był niecałe trzy lata i wytworzono jedynie 1728 egzemplarzy. Mimo to na stałe zagościł w polskiej historii. Po zakończeniu produkcji, gdy w zakładach WSK Mielec i WSK Rzeszów Mikrus był już jedynie wspomnieniem, po polskich drogach jeździło całkiem sporo tych samochodów. Mikrusa spotykało się jednak dużo rzadziej, niż inne samochody PRL, dlatego cieszył się wielkim zainteresowaniem i stanowił swoiste kuriozum. Spotkany na ulicach budził zawsze sensację, a niekiedy skrajne wręcz emocje. Przez jednych był podziwiany, inni go wyśmiewali. Wszystko to spowodowało, że utkwił w pamięci byłych właścicieli, którzy często uwieczniali go na pamiątkowych fotografiach. Przedstawiamy kilkanaście fotografii Mikrusa MR-300, z różnych zakątków Polski.

Mikrus_onet_01_resize

Maleńki Mikrus zaparkowany pod Kolumną Zygmunta III Wazy w Warszawie. Mielecki mikrosamochód został wielokrotnie uwieczniony właśnie w tym miejscu, nie tylko na fotografiach, ale także na kartkach pocztowych wydanych na początku lat 60. Fotografia przypomina, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu auta można było zatrzymać w wielu miejscach obecnie objętych zakazem wjazdu i parkowania.

Mikrus_onet_02_resize

Pierwszy zaparkowany samochód to Mikrus MR-300. Egzemplarz fotografowany w centrum stolicy był jasnego koloru, najprawdopodobniej był biały lub bardzo jasno żółty. Mieleckie samochody lakierowano nowoczesnymi metodami, stosując lakiery piecowe. Dzięki temu uzyskiwano powłoki lakiernicze bardzo dobrej jakości i miały one dużą trwałość. Problemem była jedynie słaba dostępność barwników, z tego powodu Mikrusy lakierowano głównie na kolory pastelowe: jasno żółty, jasno niebieski, turkusowo-zielony. Dostępne były też białe, a później wiśniowe nadwozia. W celach demonstracyjnych wykonano również kilka egzemplarzy w malowaniu dwukolorowym.

Mikrus_onet_03_resize

Pamiątkowe ujęcie: Konduktor na tle Mikrusa MR-300. Samochody Mikrus, z powodu utrudnionego dostępu do części zamiennych, w późniejszych latach często były modyfikowane przez właścicieli. Fotografia prezentuje Mikrusa w stanie „fabrycznym”, typ przednich lamp wskazuje, że jest to egzemplarz o numerze seryjnym wyższym niż 600.

Mikrus_onet_04_resize

Mikrusy często służyły jako środek transportu dla całych rodzin. Doświadczeni i wytrwali użytkownicy podróżowali nimi po całej Europie, docierając między innymi do Czechosłowacji, na Węgry i do Niemiec. Rekordziści w ciągu wielu lat użytkowani hałaśliwego samochodziku pokonywali nawet ponad 500 tysięcy kilometrów. Ciekawostką wyróżniającą Mikrusa z pośród innych samochodów jest konstrukcja foteli, umożliwiająca łatwe i szybkie przerobienie wnętrza samochodu na względnie wygodną sypialnię dla dwóch osób.

Mikrus_onet_05_resize

Mikrus MR-300 zaparkowany wśród innych samochodów PRL-u, Warszaw, Syreny i Wartburga 311. Fotografia uzmysławia rzeczywisty rozmiar mikrosamochodu (jego długość to tylko 3 metry). Mikrus, w porównaniu z największym polskim osobowym pojazdem – Warszawą, która miała ponad 4,6 metra długości, naprawdę wyglądał niepozornie. Kierowcy Mikrusa, mimo jego rozmiaru, chwalili wygodę podróżowania i dobrze zaprojektowane, wystarczająco przestronne, choć niezmiernie uproszczone, wnętrze.

Mikrus_onet_06_resize

Zanim Mikrusy MR-300 zaczęto sprzedawać w Motozbytach, w obu zakładach zaangażowanych w produkcję (WSK Mielec i WSK Rzeszów) przeprowadzane były testy nowo wyprodukowanego pojazdu. Samochody z serii informacyjnej liczącej 100 sztuk zostały sprzedane osobom, które zobowiązane były do okresowych przeglądów, a także do składania sprawozdań dotyczących sprawności auta. Zabieg ten miał na celu wyeliminowanie wszystkich wad konstrukcyjnych jeszcze przed uruchomieniem produkcji seryjnej. Egzemplarz uwieczniony na fotografii miał numer seryjny 67 i należał do jednego z pracowników WSK Mielec biorących udział w wykonywaniu karoserii – Franciszka Sobola (pierwszy od lewej).

Mikrus_onet_07_resize

Pamiątkowa fotografia z prywatnego albumu – Mikrus MR-300 przy kościele św. Jana w Toruniu. Na początku lat 60. posiadanie jakiegokolwiek samochodu, nawet tak małego i zawodnego jak Mikrus, było dużym szczęściem. Mikrus wyposażony był w dwucylindrowy silnik chłodzony powietrzem o pojemności 296 ccm, posiadał 4 biegi do przodu oraz bieg wsteczny. Najbardziej newralgicznym punktem konstrukcji były tzw. tulejki poliamidowe w łożyskowaniu krzyżaków tylnych półosi samochodu, które często sprawiały kłopoty swoim właścicielom – rozpięcie krzyżaka w czasie jazdy było groźną awarią, półosie bowiem były równocześnie elementami zawieszenia.

Mikrus_onet_08_resize

Mikrus MR-300 w specjalnym malowaniu dwukolorowym, wraz z bocznymi listwami ozdobnymi. Fotografię wykonano w 1959 roku, podczas XXVIII Międzynarodowych
Targach Poznańskich, gdzie Mikrus był prezentowany na specjalnie przygotowanej obrotowej platformie wykonanej z czarnego szkła. Cała ekspozycja, która cieszyła się niemałym zainteresowaniem, składała się z dwóch samochodów jednokolorowych, zielonego i szarego, oraz z egzemplarza dwubarwnego – zółto-koralowego.

Mikrus_onet_09_resize

Mikrus MR-300 w całej okazałości. Spotkany na ulicach zawsze wzbudzał zainteresowanie, także na tej fotografii przypadkowi przechodnie zaglądają do jego wnętrza. Samochód z całą pewnością posiada numer seryjny niższy niż 100, świadczy o tym brak przetłoczenia „na rękę” pod klamkami. Dobrze widoczne są też światła (migacze) stosowane od początku produkcji aż do 600 egzemplarza. Takie same światła stosowano w pierwszych modelach Syren i Warszaw. W Mikrusie później stosowano inne oświetlenie, z wykorzystaniem plastikowych kloszy.

Mikrus_onet_10_resize

Mikrusa MR-300 często fotografowano na tle typowych dla Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej krajobrazów. Na ujęciach powstałych w latach 60. i 70. często spotkać można właśnie socrealistyczne budownictwo mieszkalne, dworce, domy wypoczynkowe, hotele, a także inne budynki użyteczności publicznej. Estetyka socrealizmu widoczna jest szczególnie na fotografiach wykorzystanych do ozdobienia kartek pocztowych lub tych publikowanych w prasie – takie warunki najwidoczniej narzucała cenzura i władze PRL.

Mikrus_onet_11_resize

Mikrus samochodem rajdowym? Tak! Już od samego początku produkcji polskiego mikrosamochodu ekipy z zakładów WSK Mielec i WSK Rzeszów startowały w przeróżnych rajdach samochodowych. Pierwsze starty zaliczono już na samochodach prototypowych. Na Mikrusie startował też Jan Ripper – przedwojenny samochodowy Mistrz Polski, osiągając całkiem przyzwoite rezultaty. Na Mikrusach „ścigali się” też amatorzy, czego dowodem są dwie fotografie z bliżej nie określonego rajdu, który odbył się w 1962 roku.

Mikrus_onet_12_resize

Mikrusy podczas rajdów często zaliczane były do klasy samochodów o pojemności silnika do 700 ccm. Musiały więc konkurować z większymi i mocniejszymi konstrukcjami, między innymi z popularnymi w tamtych latach Fiatmi 600 i Zastavami 750. Silnik Mikrusa miał pojemność skokową wynoszącą 296 ccm i miał osiągać w założeniu około 14 koni mechanicznych, często jednak, szczególnie na początku produkcji, silniki nie osiągały założonej mocy…

Mikrus_onet_13_resize

Rynek Główny w Krakowie. Kilkadziesiąt lat temu wjazd samochodem na krakowski Rynek był dozwolony dla każdego. Syreny, Warszawy, Mikrusy, Nysy i inne auta często stały zaparkowane przy Bazylijce Mariackiej i pod Sukiennicami, był to normalny widok, który wówczas nikogo nie dziwił. Dzisiaj wjazd na płytę rynku wymaga specjalnego zezwolenia.

Mikrus_onet_14_resize

Na przełomie lat 50. i 60. najpopularniejszym środkiem transportu indywidualnego był motocykl, głównie ze względu na stosunkową dużą dostępność oraz niską cenę. Miłośnicy motoryzacji z czasem jednak przesiadali się z „dwóch kółek” na samochody i właśnie Mikrus MR-300 często był ich pierwszym czterokołowym pojazdem. Z tego też względu po 50 latach byli właściciele z reguły wspominają go z dużym sentymentem i sympatią.

Mikrus_onet_15_resize

Mikrus MR-300 kosztował w Motozbycie 50 000 zł ówczesnych polskich złotych. Możliwy był też zakup na raty, wtedy całkowity koszt samochodu wynosił około 55 000 zł. Cena, ustalona przez Państwową Komisję Cen, była od początku ostro krytykowana jako dużo za wysoka jak na miniaturkę prawdziwego samochodu. Dla porównania: Warszawa M-20 kosztowała wtedy 120 000, a Syrena – 72 000. Jako ciekawostkę można podać fakt, że cena Mikrusa była uzasadniona ekonomicznie z punku widzenia producenta – zakładu WSK Mielec.

Mikrus_onet_16_resize

Mikrus MR-300 i Opel Kapitan zaparkowane na poboczu gdzieś w Polsce – typowe ujęcie dla albumów rodzinnych z lat 60. Kierowca pojazdu był często jednocześnie tym, który fotografował swój środek lokomocji, stąd na zdjęciach często uwieczniano pozujące panie (zapewne żony) oraz dzieci. Samochodów na polskich drogach było wówczas mało, przypadkowe spotkania na trasie były więc doskonałą okazją do odpoczynku i rozmowy.

Mikrus_onet_17_resize

W Mikrusie MR-300 przewidziano mały bagażnik, do którego dostać się można było jedynie od strony wnętrza pojazdu. W tej niewielkiej przestrzeni w przedniej części samochodu dodatkowo umieszczone było koło zapasowe. Często było ono przez użytkowników montowane w innych miejscach, np. pod fotelem kierowcy lub tuż pod pokrywą komory silnika, w celu maksymalnego zwiększenia miejsca na bagaże.

Mikrus_onet_18_resize

Mikrus MR-300 budowany był zgodnie z ówcześnie panującą modą na mikrosamochody, wedle modelu 4×4, który zakładał, że pojazd ma być czteroosobowy (dwie osoby dorosłe + dwoje dzieci do lat 14), czterokołowy, czterystukilogramowy oraz ma spalać około czterech litrów paliwa na sto kilometrów. Mikrusami rzeczywiście podróżowały całe rodziny, często z kompletnym i ciężkim sprzętem kempingowym oraz zestawem zapasowych części i narzędzi, koniecznych w przypadku awarii na trasie. Spalanie jednak nigdy nie osiągnęło założonego poziomu, a zdarzało się, że obciążone auto spalało nawet 10 litrów paliwa zamiast projektowanych 4.

Mikrus_onet_19_resize

Mikrus MR-300 miał szansę „zmotoryzować” polskie społeczeństwo. Gdyby wdrożono wszystkie zaprojektowane modyfikacje rozwojowe nadwozia, gdyby wprowadzono do produkcji mocniejsze wersje silnika oraz gdyby – co wydaje się z perspektywy 50 lat najważniejsze – pozwolono fabrykom z Mielca i Rzeszowa kontynuować dobrze zapowiadającą się produkcję, Mikrus, według wszelkich danych, przekształciłby się w krótkim czasie w pojazd popularny o dopracowanej konstrukcji i dużej niezawodności.

Mikrus_onet_20_resize

Prezentowana galeria jest jedynie małą częścią zgromadzonych materiałów, wszystkich zainteresowanych Mikrusem MR-300 odsyłamy do książki „Mikrus MR-300 – 3 lata produkcji, 50 lat historii”. Zapraszamy!

 

  1 comment for “Mikrusy na polskich ulicach

  1. ~Jacek
    8 lipca 2016 o 13:05

    Kilka (życzliwych :) uwag, a w zasadzie – doprecyzowań do bardzo ciekawego wpisu.
    Otóż, na fotografii (7 „od góry”) – Mikrus w Toruniu. W tle znajduje się nie kościół św. Jana a katedra św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty (w skrócie i potocznie nazywana św. Janów). warto też dodać, że zdjęcie zostało wykonane na ulicy Żeglarskiej.
    Na zdjęciu (14 „od góry”) – Mikrus sfotografowany został w Gnieźnie (w tle widoczna Bazylika Prymasowska Sanktuarium św. Wojciecha), na ulicy Bolesława Chrobrego.
    I jeszcze jedna uwaga a propos podpisu pod fotografią 10 „od góry”. Otóż, akurat te bloki, na których tle został uwieczniony Mikrus, nie mają nic wspólnego z „estetyką socrealizmu”, a wręcz przeciwnie, z jej zaprzeczeniem (lub – jak kto woli – kolejnym etapem w historii budownictwa PRL-u) jakim był tzw. modernizm socjalistyczny. Był to styl, który ukształtował się po 1956 roku kiedy to w Polsce (w przeciwieństwie do innych krajów tzw. demokracji ludowej) odrzucono socrealizm jako oficjalny styl w architekturze (jak i w sztuce w ogóle). Na fotografii (niestety, trudno rozpoznać miejsce) znajdują się typowe dla tego okresu (lata 60.) 2 wieżowce. W Krakowie odpowiednikiem tego „stylu” są np. wieżowce na oś. Dąbie, na Azorach i w Mistrzejowicach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *